Paradoksy inwestowania – czas decyzji


Dziś chciałbym poruszyć temat pewnego zjawiska, które jest zapewne przedmiotem doświadczenia większości, jeśli nie każdego inwestora. Przynajmniej na pewnym etapie rozwoju. A jako osoba mające kilkunastoletnie doświadczenie przyznaję, że i ja łapię się często na tym, co będzie przedmiotem dzisiejszego wpisu.

W inwestowaniu  jest jak w życiu. Często to co oczywiste wcale oczywiste nie jest. To co powinno działać nie działa, a to czego się nie spodziewaliśmy przynosi rezultaty. W naszym otoczeniu możemy znaleźć masę przykładów takich sytuacji. Pierwsza z brzegu – intuicyjnie każdy uczący się inwestor stara się mieć „najlepszy” system. Pod tym pojęciem rozumie on jednak skuteczność, czyli odsetek zyskownych transakcji. Wydaje się logiczne i oczywiste. W rzeczywistości jednak jest odwrotnie – nie liczy się o tyle ilość zyskownych transakcji, o ile stosunek zysku do straty. O ile bowiem zyskowne transakcje są na tyle duże, aby pokryć straty, to ich ilość nie jest najważniejsza. Jednak wrodzona intuicja każdego z nas popycha do myślenia odwrotnego. Wiele czasu potrzeba aby wyrwać się z filozofii myślenia kategoriami „najwyższej skuteczności”. Nie ma tu zbyt wiele miejsca na szczegóły, ale przykład tego zachowania można zapewne wyjaśnić na płaszczyźnie wrodzonych mechanizmów obronnych(lęk przed stratą itp.).

Tematem niniejszego wpisu będzie kolejny paradoks – paradoks czasu. Dokładnie rzecz biorąc chodzi o  czas decyzji i rozłożenie naszych decyzji w czasie. Okazuje się bowiem, iż naturalna logika i intuicja każą nam robić „wszystko źle”. Niby robimy to, co wydaje się naturalne – jednak robimy źle. Tak dzieje się podczas dokonywania serii inwestycji. Czy zauważyliście, że ilekroć dokonujemy złych, stratnych transakcji to mamy do czynienia  z rosnąca ich ilością? A gdy dokonujemy dobrych transakcji, częstotliwość naszych transakcji maleje. Dziwne, prawda? Proszę jednak sprawdzić historię swoich transakcji – zazwyczaj jest tak, że gdy już przegramy, to gramy dalej. Często ilość transakcji rośnie lawinowo, aż do momentu „wyzerowania rachunku”.  Analogicznie, po udanej transakcji mamy tendencję do wycofywania się z rynku. Czemu?

czas

Wyjaśnić to można następująco. Po porażce uruchamia się mechanizm obronny – nazwijmy go chęcią zemsty(odrobienia strat). Im więcej strat, tym bardziej chcemy je odrobić – ilość transakcji rośnie. Wpadamy w amok. Gdy dokonujemy dobrej transakcji, uruchamia się strach – boimy się stracić tego co zyskaliśmy, więc wycofujemy się. Paradoks sytuacji polega na tym, iż powinniśmy robić odwrotnie! Dlaczego?

W inwestowaniu(i statystyce) znane jest zjawisko serii. Często zdarza się tak, że choćbyśmy się nie wiem jak starali, to i tak nasze transakcje będą stratne. Np. podczas przejścia rynku z jednej fazy w drugą. Takie sytuacje mają miejsce podczas przechodzenia z trendów w konsolidację(i odwrotnie) lub też podczas zmiany zmienności(z małej na dużą i odwrotnie). Gramy jedną sprawdzoną metodą, podczas gdy ona przestaje już działać. Zanim się dostosujemy mija trochę czasu, w trakcie którego musimy coś „oddać rynkowi”(stracić). Często zdarza się też, że na rynku dzieje się coś, czego nie mogliśmy wiedzieć – interwencja lub „dziwne transakcje” dużych graczy. Zamiast więc głupio grać swoje po stracie, może warto jest się zatrzymać i przeczekać? Trudne – ponieważ wbrew instynktowi i intuicji – jednak skuteczne.

Analogicznie podczas zysków – jeśli udało nam się „wstrzelić”, to może warto iść za ciosem i grać dalej? Oczywiście nie można popadać  w tym przypadku w obłęd. Ale dopóki dzieje się to świadomie i pod kontrolą, to jest to propozycja warta rozwagi.

Zatem gdy następnym razem zaczniesz tracić pomyśl, czy to nie jest dobry moment aby poigrać z czasem i zmniejszyć częstotliwość transakcji, czekając na „lepsze”. A gdy będziesz zyskiwał zastanów się, czy przypadkiem nie omija Cię dobry okres!

 

Sylwester Majewski

Comments

  1. Nie ma jeszcze komentarzy.

You must be logged in to post a comment.

  1. Nie ma jeszcze trackback贸w.