Analiza na 2012 rok


Jak zachowywać się będą rynki w 2012 roku? To najgorsze pytanie, jakie można zadać analitykowi, a już na pewno analitykowi technicznemu!(tym, czyli „przewidywaniem wartości w czasie”,  zajmują się na ogół analitycy „ogólni”…) Wbrew obiegowej opinii, ostatnią rzeczą jaką może zrobić analityk techniczny jest „odgadywanie przyszłości”. Przyszłości nie da się odgadnąć, gdyż na rozwój wydarzeń składa się zbyt wiele czynników, przy czym te które najczęściej decydują, są tymi, które pojawiają się nagle, nieoczekiwane(kto spodziewał się upadku Lehman Brothers, bankructwa Grecji, ryzyka rozpadu strefy euro?).

To co może zrobić analityk najlepiej, to oszacować zakres  ruchu i rozwój wydarzeń, przy spełnieniu pewnych założeń(stąd też obecność „żółtych obszarów” i warunków politycznych). Decydującą rolę ma zawsze rynek, który po okresach „namysłu”(walki kupujących i sprzedających, czy też optymistów/pesymistów) wyłamuje się z impasu, aby ustalić sobie miejsce „namysłu” na kolejnym poziomie. W niniejszej analizie, postaram się wskazać potencjalne miejsca docelowe ruchów, dla głównych rynków.

Założenia do analizy:

– nie będzie wojny w Iranie

– strefa euro utrzyma się

-z szafy naszego rządu nie wypadnie jakiś „trup”

Nie twierdzę, że żadne z powyższych się nie wydarzy. Tłumaczę natomiast, w jakich warunkach analiza jaką opracowałem będzie mogła się zmaterializować. Ponieważ zakres ruchu(czy nawet reakcja rynku) na któreś z powyższych wydarzeń są niemożliwe do „odgadnięcia”.

Objaśnienia:

  • niebieski obszar: obszar docelowy, który powinien zostać osiągnięty
  • żółty obszar: obszar neutralny/obszar konsolidacji, wyznaczający kierunek
  • obszar różowy: obszar docelowy w przypadku załamania trendu
  • analiza wykonana jest na świecach tygodniowych, platforma VTT

 

Aktualna atmosfera – nastroje i oczekiwania

W chwili gdy tworzona jest ta analiza, atmosfera jest bardzo napięta i wszyscy oczekują najgorszego. Co prawda mamy chwilowe uspokojenie na froncie „politycznym” w Unii, ale to może być tylko cisza przed burzą. Z drugiej strony, mamy bardzo duże i negatywne oczekiwania co do przyszłości. Wszyscy uczestnicy rynku, a nawet popularne media, wieszczą „upadek euro”,” EUR/USD na 1.0″, „możliwe konflikty zbrojne”,” gigantyczne spadki na złotym”(eurpln po 6zł, usdpln po 5zł) no i benzynę przynajmniej „po 7zł za litr”.

Moje doświadczenie mówi mi, że jeśli wszyscy są  czegoś pewni, to znaczy, że może być inaczej niż uważa większość. Dlatego też może dziwić dość konserwatywna analiza, ale takie mam właśnie odczucia na temat 2012 roku. Nie wynikają one z wiary w fundamenty światowej gospodarki(która dalej opierając się na kreacji pustego pieniądza i rolowaniu kredytów na przyszłe pokolenia, musi kiedyś zakończyć się dość nieprzyjemnie) ale z analizy nastrojów i obawy o zdolnoś światowych elit, do  „kreatywnego” wychodzenia z wszelkich problemów. Mowa  zatem w analizie tylko o roku 2012.

Eurodolar – spadki (test okolic 1.15) 

Zaczynamy od najważniejszej pary walutowej, która równocześnie będzie najtrudniejszą do analizy. Ważą się polityczne i ekonomiczne losy wspólnej waluty – może być więc narażona na chaotyczne i paniczne ruchy, szczególnie na tej parze(dolar jest tu alternatywą, choć USA nie są wolne od kłopotów gospodarczych).

Euro zamknęło się wyraźnie poniżej poziomu 1.30, wyłamując się z obszaru neutralnego(żółty kolor). Na wykresie można dopatrzeć się formacji RGR, której teoretyczny zasięg(pionowa linia) lokuje się tuż nad poziomem 1.1. Eurodolar porusza się też w kanale spadkowym(w zależności od założeń są tam przynajmniej dwa kanały), którego dolne ograniczenie pokrywa się, z hipotetycznym poziomem docelowym formacji RGR. Na przeszkodzie stoi jedna z  linii trendu wzrostowego(kolor różowy). Eurodolar może „pokręcić” się wokół niej oraz wokół środkowej linii wspomnianego kanału spadkowego.

Ostatecznie, w tym roku eurodolar powinien jednak sięgnąć docelowego obszaru(niebieski kolor). Tym samym zakładam, że spadki zejdą poniżej 1.20 i nawet może 1.15(biegnie tam kolejna linia wzrostowa). Parytetu się nie spodziewam… o ile wspólna strefa przetrwa. Wskaźnik RSI jest blisko dolnych rejonów, co oznacza, że jeśli faktycznie euro ma zejść tak nisko, to w pewnym momencie potrzebny będzie „nagły” ruch w dół, nic sobie nie robiący z wyprzedanych wartości RSI. Powrót ponad zółty obszar oznacza anulowanie negatywnego scenariusza. Nie mam pojęcia, co musiałoby się wydarzyć na świecie, aby doprowadzić do trendu wzrostowego/bocznego na EUR/USD w 2012 roku.

 

Złoty – dalej słaby, choć bez apokalipsy

 

Złoty będzie się osłabiał w 2012 roku – ale nie spodziewam się poziomów o których niektórzy mówią. Oczywiście z szafy naszego rządu może wypaść jakiś „trup”, który oderwie całkowicie rynek od realiów, ale zakładam, że ze złotym nie będzie tak źle.

Na wykresie USD/PLN widzimy, iż rynek pokonał ważny poziom oporu i wyszedł górą z obszaru neutralnego(żółty kolor). Co prawda w każdej chwili może zawrócić, ale nie widać ku temu jakiś powodów. Zakładam więc, iż ostatecznie znajdziemy się w tym roku na wysokości bliskiej 4.0, ale nie wyżej(nawet jeśli ten poziom zostanie chwilowo przekroczony o „kilka” groszy). Wskazuje na to zakres hipotetycznej formacji odwróconej RGR(niebieski kolor), której zasięg dotyka tej właśnie wysokości. Podobnie jest z zakresem ruchu, wynikającego z formacji klina/chorągiewki(czerwona, pionowa linia). Wskaźnik RSI jest już mocno wykupiony, więc zakładam, że w 2012 dolar wyżej niż wspomniałem nie wejdzie. Zejście poniżej żółtego obszaru(trudne teraz do wyobrażenia),  oznaczałoby powrót w okolice poziomu 3.0.

Podobnie będzie na wykresie EUR/PLN, choć tutaj sytuację będzie komplikować  euro. Słaba postawa wspólnej waluty może ograniczać ruch wzrostowy tej pary. Z drugiej strony, realne ryzyko wycofania euro, może wywołać trudne do przewidzenia reakcje na złotówce i  tej parze.

Zakładam, iż  rynek EUR/PLN dosięgnie obszaru 4.8-5.0. Do załamania się trendu wzrostowego jest daleka droga, co widać po odległości wskaźnika RSI od swojej linii trendu wzrostowego. Wskaźnik jest co prawda nieco wykupiony, jednak nie widać załamania. Wzrosty mogą odbywać się tutaj w innym tempie, niż na USD/PLN.

 

Ropa, ropa…taniej raczej nie będzie

 

Losy rynku ropy ważą się w Iranie(a może należałoby napisać w Waszyngtonie…).  Nie jest wiadome, jak zakończy się eskalacja obecnego konfliktu. Ciężko też ocenić, czy większym zagrożeniem dla konsumentów benzyny byłby wybuch konfliktu zbrojnego, czy też przeciąganie obecnego napięcia. Jeśli jednak nie zdarzy się nic tragicznego, to ceny ropy nie powinny dramatycznie rosnąć, choć zakładam, że jakieś ruchy w górę się odbędą jeszcze.

Rynek znajduje się tuż poniżej linii trendu spadkowego. Pokonanie w cenach zamknięcia żółtego obszaru górą, otworzy drogę bykom. Testowany byłby wtedy przynajmniej poziom 140, na co wskazuje zakres wynikający z formacji odwróconej RGR(niebieska, pionowa linia) oraz obecność ograniczenia w postaci górnej linii kanału wzrostowego. Wskaźnik RSI ma otwartą drogę, choć musi się zmierzyć jeszcze z linią spadkową na swym wykresie. Brak siły do pokonania żółtego obszaru, oraz spadek RSI poniżej 50, mogą spowodować wyprzedaż i powrót na wysokość 80.

 

Metale -złoto powinno błyszczeć lepiej niż srebro

 

Wykresy rynku złota i srebra nie wyglądają dla mnie wcale tak rewelacyjnie. Ostatnie szczyty ciężko będzie pokonać bez dużego popytu, a ten może wywołać jedynie dalsze pogarszanie się sytuacji z tradycyjnymi walutami, ryzyko konfliktów itd. Zakładam, że oba rynki będą jednak rosły, ponieważ do spadku ich wartości potrzebny byłby gigantyczny wzrost zaufania do rynków finansowych i optymizm, co do przyszłości świata/światowej gospodarki…

Na wykresie złota newralgiczny obszar znajduje się tuż nad poziomem 1500. Na pierwszy plan wysuwają się dwie charakterystyczne świece z dolnymi cieniami(jedna z października, druga ze stycznia 2012), które podkreślają wartość tego poziomu. Świece z dolnymi cieniami często wyznaczają też punkty zwrotne na wykresach. Złoto powinno obronić obecne poziomy, pokonać na RSI linię spadkową, a ostatecznie też wybić się z kanału spadkowego na wykresie cen.

Do końca roku testowane powinny być historyczne szczyty(obszar wokół 1900), choć zakładam, iż ostatecznie, na dłuższą metę, nie powiedzie się to(nawet jeśli rynek chwilowo „skrobnie” poziom 2000). Załamanie się scenariusza wzrostowego, nie powinno zepchnąć złota poniżej poziomu 1400.

Sytuacja na rynku srebra prezentuje się podobnie, choć tutaj mamy więcej problemów. Widać to choćby po wskaźnikach RSI/MACD, które w porównaniu z rynkiem złota znajdują się w gorszym położeniu(negatywne obszary). Poważne wzrosty utrudniać też będzie fakt, że historyczne szczyty „robione” były przy dużej zmienności i stanowić będą barierę trudną do pokonania. Nie bez znaczenia jest też fakt, iż oczekiwane spowolnienie gospodarcze Chin, zmniejszy nieco popyt na ten kruszec. Inną sprawą są pozycje spekulacyjne, które w głównej mierze napędzały trend na tym rynku w ubiegłych 2 latach.

Zakładam, iż srebro również będzie rosło, choć już z mniejszą dynamiką i nie wzniesie się wyżej, niż okolice poziomu 40.  Dla wzrostów kluczowe będzie pokonanie linii spadkowej na RSI i powrót ponad poziom 50.  Mocne zejście rynku poniżej wsparcia na 25 oznaczać będzie załamanie trendu wzrostowego.

 

Sylwester Majewski

 

PS. W miarę rozwoju sytuacji, w ciągu roku, postaram się coś dopisać do analizy.

 

Comments

,

  1. Nie ma jeszcze komentarzy.

You must be logged in to post a comment.

  1. Nie ma jeszcze trackback贸w.