Archiwum dla kategorii Artykuły specjalne

Po decyzji SNB – rynek forex w kryzysie

Wczorajsza decyzja SNB(Szwajcarskiego Banku Narodowego) przyczyniła się do ogromnych spustoszeń nie tylko u wielu klientów, ale i wśród brokerów.

Jeden z liderów rynku, Alpari UK, już ogłosił niewypłacalność. Tymczasem największy detaliczny broker(spoza Japonii) czyli FXCM odnotował straty rzędu 225 milionów$. Jego akcje straciły dziś na wartości ponad 80%, a wedle rynkowych plotek spółka szuka „pomocnej dłoni”, która wspomogła by kapitałem – wspomina się w tym kontekście firmy  Jefferies Group oraz ADS Securities z Abu Dhabi.

Więcej na ten temat już niebawem – nastąpi aktualizacja. CDN

PS. Inwestorów uspokajam. Środki klientów są na ogół bezpieczne(nie licząc brokerów z państw „trzeciego świata”). Wczorajsze wydarzenia z pewnością zmienią obraz rynku na zawsze – można spodziewać się nowych regulacji oraz dalszych konsolidacji na rynku brokerów. Firma Gain Capital(jak też wiele innych) nie odnotowała wczoraj żadnych strat.

crash

 

 

 

 

 

 

Aktualizacja z godziny 23:50

 

FXCM zostanie podratowany przez Leucadia National kwotą 300 milionów USD

Tymczasem kilku innym brokerom poszczęściło się i nie tylko nie stracili kapitału, ale też szykują się do zakupu podupadających konkurentów. Są to firmy:

  • Gain Capital(operator Forex.com ale też GFT)
  • GKFX
  • Gallant
  • Tradeview

Największe straty odnotowali:

  • FXCM
  • Alpari UK
  • IG markets
  • Excel Markets

Pozostali z głównych i znanych brokerów nie odnotowali strat lub odnotowali niewielkie straty, które nie mają jednak wpływu na funkcjonowanie spółek oraz bezpieczeństwo zdeponowanych środków.

Natomiast brokerzy z Cypru, nadzorowani przez CySEC, mają czas do 20 stycznia aby przygotować dla swojego regulatora raport na temat ich stanu finansów i szkód, jakie wyrządziła decyzja SNB.

 

Sylwester Majewski

Brak komentarzy

Gdy nic nie wychodzi

 W życiu każdego inwestora zdarzają się takie momenty, kiedy nic nie wychodzi. Każda transakcja jaką wykonujemy okazuje się stratna.  Co gorsza – jedna stratna transakcja zdaje się prowokować kolejną. Zamiast poprzestać na jednej porażce  otwieramy kolejną pozycję  i chcemy odrobić straty. Intencje niby dobre, prawda? A jednak – to nigdy nie działa.

.

Otwieranie kolejnej pozycji po stracie jest działaniem bardzo niemądrym. Na usprawiedliwienie trzeba jednak powiedzieć, iż jest to działanie intuicyjne, które każdy z nas ma jakoś wpojone w podświadomość.  Wyobraźmy sobie, że ktoś nam coś kradnie na ulicy. Pierwsza reakcja jest natychmiastowa i automatyczna – próbujemy gonić złodzieja. Próbujemy odebrać naszą własność. Tak samo dzieje się w przypadku inwestowania. Porażki odbieramy jako coś niesprawiedliwego i próbujemy „odebrać” to, co nam niesłusznie „zabrano”. Dlatego gramy ponownie, tracimy, sytuacja się powtarza, gramy ponownie(często większymi stawkami) i tak w kółko, często aż do „wyczyszczenia rachunku”.

Jak temu zapobiec? Każdy profesjonalny inwestor powinien mieć swój własny system zarządzania „sytuacjami kryzysowymi”. Jest to zbiór reguł mówiący jak należy zachować się, gdy dojdzie do określonego zdarzenia. Podam przykład:

.

  •  jeśli odnotuję stratę, czekam 1 godzinę przed dokonaniem kolejnej
  • jeśli odnotowałem w danym dniu 2 straty pod rząd, wyłączam komputer i dziś już nie gram
  • jeśli zanotowałem  w danym tygodniu 5 strat pod rząd kończę grę i czekam do następnego tygodnia

.

Powyższym przykład odnosi się do daytradingu – inwestorzy grający w dłuższych przedziałach czasowych będą mieli te zasady odpowiednio zmodyfikowane. Co uzyskujemy dzięki nim? Po pierwsze próbujemy ochłonąć i odzyskać kontrolę na emocjami. Po drugie – jeśli straty nie wynikają z naszych błędów a z charakterystyki rynku, to odchodząc od komputera w danym dniu omijamy cały ten okres „wariowania rynku”. Trzeba bowiem wiedzieć, iż rynki potrafią wchodzić w fazy, kiedy „nic nie wychodzi”. Najczęściej spowodowane jest to wzrostem zmienności bądź trendu na wyższych poziomach, których nie śledzimy. Np. inwestor 15minutowy nie widzi tego, że na wykresie 4H przełamano ważny poziom. Rynek może „bujać” się wokół niego i na wykresie 4H będą to niewielkie zmiany – na wykresie 15min będzie to natomiast całkowita „masarka”. Takie okresy lepiej omijać, czekając na powrót do normalności.

.

Sylwester Majewski

.

Brak komentarzy

Jak skutecznie łapać korekty w trendzie?

Jakiś czas temu wróciłem do tematu techniki, znanej powszechnie jako Andrews Pitchfork, co tłumaczy się na język polski jako „widelec Andrews’a” lub „widły”(przyznaję, że straszna nazwa).  Artykuł można znaleźć tutaj. Natomiast tydzień temu przedstawiłem wyniki badań KNF, z których wynika, iż 1/5 graczy forex zarabia na swych inwestycjach. Obiecałem wtedy, iż niebawem pokażę, jak można wykorzystać wspomnianą technikę do grania w trendzie.

Zakładam, iż wszyscy wiemy jak tradycyjnie wykorzystuje się „widelec” do nakreślania najbardziej prawdopodobnego toru ruchu? Niewielu jednak wie, że z wykorzystaniem tego narzędzia można odnajdywać punkty zwrotne w korekcie, w sposób alternatywny. Wszystko sprowadza się bowiem do reguł, jakie pozostawił swym uczniom Dr Andrews. Jedna z nich mówi nam, iż po odbiciu od jednej z linii mediany, rynek z dużym prawdopodobieństwem dotrze do przeciwległej linii. W tym przypadku będzie jednak chodziło o sam fakt odbicia, gdyż wyznaczenie „celu” tą techniką nas nie interesuje.

Przykład dla trendu wzrostowego:

medianlinesUP1

 

Przeczytaj resztę wpisu »

Brak komentarzy

Granie, klikanie czy inwestowanie?

Ludzie są istotami działającymi pod wpływem bodźców. Widzimy reklamę która nam się podoba – kupujemy. Widzimy w sklepie ładnie opakowany towar – już przyciąga naszą uwagę. Widzimy ładną kobietę na ulicy – już nasza szyja wygina się w jej kierunku(zakładam, że czytają nas teraz mężczyźni).

A jak jest z inwestowaniem? Widzimy rynek, który szybko zmienia swą cenę. Na wykresie powstaje duża świeca. Wydaje nam się, że rynek ucieka – musimy go złapać. Platforma cała mieni się na kolorowo – na tablicy kwotowań raz dominuje czerwony kolor, raz zielony. Orkiestra świateł gra melodię, która przyciąga nas niczym światło ćmę.  Cyferki skaczą, zmieniają się. Wszystko odbywa się tak szybko, iż nie mamy złudzeń, że dzieje się coś ważnego. Musimy w tym uczestniczyć – klik…zlecenie wykonane. Okazuje się-że, w złym miejscu…rynek zawraca. Strata.

Strata? Nie można tego tak zostawić! Wybieramy kolejny rynek – tu musię udać. Kilk. Pozycja otwarta. Musimy się odegrać. Strata. Próbujemy więc ponownie – na innym rynku. Kilk. Pozycja otwarta – musimy przecież odrobić. Strata. Im więcej strat, tym bardziej jesteśmy rozgoryczeni. Rodzi się naturalna chęć zemsty. Wpadamy w korkociąg i tracimy większość kapitału. Czy nie zdziwiło was nigdy, że większość kapitału tracimy szybko, w krótkim okresie czasu? Porażka, po porażce. Tymczasem po wygranej chowamy pieniądze i odpuszczamy trading. Może powinno być odwrotnie?

machines

Inwestor cały czas poddawany jest oddziaływaniu czynników, które pchają nas do grania. Granie to dobre słowo. Z inwestowaniem nie ma to bowiem nic wspólnego. Inwestowanie wiąże się bowiem z planowaniem. Wiemy co kupujemy, kiedy i po ile. Jak na szybko zaradzić problemom wynikającym z „małpiego grania” pod wpływem emocji? Prosta i sprawdzona zasada:

Nie używamy zleceń MARKET! Tylko zlecenia ENTRY

Czemu? Aby złożyć zlecenie ENTRY musimy zwolnić i chwilkę pomyśleć. Musimy mieć plan, założenia taktyczne – wiedzieć gdzie i po ile kupimy/sprzedamy. Albo rynek dojdzie do poziomu naszego zlecenia i potwierdzi nasze założenia, albo je negatywnie zweryfikuje. Tymczasem składając zlecenia MARKET ganiamy za rynkiem – bez planu i założeń.

Sylwester Majewski

Brak komentarzy

80% skuteczności – zapomniana technika

Jeżeli zapytamy przeciętnego inwestora o to, kto był największym inwestorem wszechczasów, odpowiedzi padną pewnie różne. Pośród wielu  nazwisk najczęściej przewijać się będzie nazwisko Jesse Livermora, może Williama Ganna. Pierwszy z nich zasłynął tym, iż zarobił spore pieniądze na słynnym krachu Wallstreet w latach 20tych ubiegłego wieku.  Drugi znany jest głównie ze swych teorii, choć inwestycyjne wyniki miał różne.

Tymczasem żył w tych samych czasach człowiek którego nazwiska nie wymieni 99% zapytanych. Jednak on sam, choć mniej znany, był dużo lepszym inwestorem niż obaj wspomniani. Z Gannem prowadził nawet swego rodzaju „pojedynek”, wytykając mu błędy w jego koncepcjach(choćby kwestia rzetelnego wyznaczania kąta i linii Ganna). Człowiek o którym mowa nazywał się Alan H. Andrews. Potocznie nazywany „Dr.Andrews”, był autorem niezbyt  popularnego, ale bardzo skutecznego  narzędzia, które  określane jest mianem „widelca Andrews”(Andrew Pitchfork). W rzeczywistości są to „linie medialne”, ale nie o nazwy chodzi.

Przeczytaj resztę wpisu »

Brak komentarzy

Mediana i magiczne linie

Pośród wielu narzędzi dostępnych na platformie VT(czy też MT4) jest takie narzędzie, którego nikt prawie nie używa. Gdy przypomnę sobie swoje początki to wiem, iż zazwyczaj wynika to z braku informacji na jego temat. Dla mnie było to do pewnego czasu wręcz najmniej potrzebne narzędzie – zwykły zestaw nic niemówiących kresek, podobnie jak „linie Ganna” i inne tego typu „wynalazki”.

Kilka lat temu miałem jednak okazję poznać bliżej tę metodę, wprost od osoby znającej kiedyś twórcę tego narzędzia. Dr. Andrews – gdyż o nim mowa – jest zupełnie nieznanym szerszemu gronu człowiekiem. Tymczasem to Dr.Andrews był jednym z największych inwestorów swego okresu. Ludzie pamiętają Jesse Livermore’a, tymczasem jego rywalem był człowiek, który łącznie zarobił jeszcze więcej pieniędzy na giełdzie. Nie tylko nie zbankrutował, ale pomagał też lokalnej społeczności, a nawet pomógł rodzinie Kennedych. Mało kto bowiem wie, iż rodzina Kennedych inwestowała na giełdzie – ich majątkiem zajmował się właśnie Dr.Andrews, przynosząc na przestrzeni lat ogromne zyski słynnej rodzinie.

Przeczytaj resztę wpisu »

Brak komentarzy

Analiza na 2014 rok

Poprzedni rok upłynął raczej pod znakiem marazmu – nie licząc jena, który jako jedna z nielicznych walut faktycznie doświadczył silnych trendów. Na chwilę obecną sytuacja wygląda tak, jakby marazm miał zagościć na jakiś czas również i w 2014 roku. Widać to szczególnie na wykresach wskaźników RSI, których zakres zmian cen wyraźnie ulega zawężeniu. Potrzebne więc będzie wybicie, aby zmienić charakter rynków. Czy wybicia wystąpią już w tym roku?

Eurodolar

 

eurusd2014

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przeczytaj resztę wpisu »

Brak komentarzy

Analiza na 2013 rok – podsumowanie

Z powodów technicznych utracie uległy oryginalne wykresy jakie posiadałem – aktualne musiały być narysowane ponownie, stąd drobne różnice jakie mogą wystąpić w umiejscowieniu poszczególnych elementów.

Eurodolar: wykres sprzed roku

eurusd2013

wykres aktualny:

eurusd2013b

Przeczytaj resztę wpisu »

Brak komentarzy

Linie w piasku

W ostatnim, tegorocznym szkoleniu poruszyłem wątek rysowania linii trendu. Sprawa z pozoru błaha. W rzeczywistości jednak narysowanie linii istotnej z punktu widzenia procesu analitycznego, a w konsekwencji inwestycyjnego, nie jest proste.

Z analizą techniczną i inwestowaniem jest tak, że wszyscy patrzymy na ten sam wykres(pomińmy drobne różnice zależne od źródła danych), a widzimy coś zupełnie innego. Prawda? Otóż nie do końca – jest bowiem jeszcze gorzej. Większość patrzy i tak naprawdę nie widzi tego, co powinna widzieć. Trochę tak jak z obserwacją wyczynów magika/iluzjonisty – patrzymy na rękę, którą magik nam coś pokazuje. Ona ma  jednak tylko odwracać uwagę od tego, co naprawdę magik robi drugą ręką.

Rysowanie na wykresie przypomina rysowanie linii na piasku. Teoretycznie można je narysować w każdym miejscu – i każda będzie łączyła jakieś punkty. Ale która z nich będzie ważniejsza od pozostałych? W ocenie pomocne mogą być pozostałe sygnały, napływające z rynku. Jednym z nich jest świeca/słupek o dużym zasięgu. Linia, którą przecina z dużym rozmachem wysoki słupek(lub świeca) często ma w sobie jakąś wartość. W ten sposób można określić wagę linii – zarówno poziomych(wsparcia/opory) jak też linii trendu.

linia A2

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na powyższym rysunku widzimy dwie linie, przecięte/przełamane przez słupek o dużym zasięgu. Jego obecność sygnalizuje, iż miały miejsce duże zmiany na rynku. Linie które przecina, mają zazwyczaj większą wagę i często stają się swymi przeciwieństwami. Czyli wsparcie staje się oporem i odwrotnie. Zobaczmy, co działo się dalej.

 

linia A3

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rynek wraca do linii poziomej i odbija się od niej, kontynuując spadki. Poszukajmy kolejnego przykładu.

 

linia A4

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Linia przełamana przez duży słupek. Jak widzimy, staje się w przyszłości istotną barierą, wokół której odbywa się handel. Rynek odbija się od niej, po wcześniejszym przełamaniu.

 

linia A5

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kolejny przykład – zaznaczono na nim słupek o dużym zasięgu(proporcjonalnie do otoczenia). Jak widać, tak narysowana linia świetnie sprawuje się jako opór.

linia A6

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powyżej widzimy dalszą część wcześniejszego wykresu. Opór był zbyt silny – rynek spadał dalej. Po raz kolejny przełamano dużym słupkiem linię trendu. Ponownie okazuje się, że waga tej linii jest duża i rynek nie mogąc jej pokonać, kontynuuje spadki.

Na wykresie można narysować wszystko. Nie wszystko się jednak sprawdza. Niech rynek swym zachowaniem sam podpowie Ci, które linie mają znaczenie, a które go nie mają.

Sylwester Majewski

Brak komentarzy

Najlepszy przyjaciel inwestora – cz.2

W ubiegłym tygodniu poruszyłem temat zleceń STOP. Otrzymałem wiele emaili w tej sprawie. Wszystkie, oprócz potwierdzenia problemu „uruchamiania zleceń”, oczywiście domagały się jednego – jak w takim razie ustawiać zlecenia stop, aby działały? Temat jest bardzo rozległy i nie da się tego wytłumaczyć w jednym wpisie. Być może poświęcę tej tematyce jedno z darmowych szkoleń, jakie organizuję raz w roku. Postaram się jednak przybliżyć problem i dziś. Jestem pewien, iż wprawny czytelnik i zdeterminowany inwestor, zdoła samodzielnie kontynuować swoją edukację w tym kierunku.

Zacznijmy od tego, jak zazwyczaj stawiane są zlecenia obronne STOP. Istnieją dwie szkoły

– STOP kwotowy/kasowy

– STOP logiczny/strukturalny

W pierwszym przypadku, zlecenie STOP stawiane jest w miejscu praktycznie dowolnym, o ile zlecenie takie nie prowadzi do większej straty niż założona. W praktyce jest to stała wartość. Inwestor może np. stawiać zlecenie zawsze oddalone o 20 pips od ceny wejścia, bez względu na to, gdzie takie zlecenie wypadnie na wykresie. Może stawiać zlecenie w takim miejscu, aby nie stracić więcej niż 100$ itd. Wartość jest umowna i zależy od strategii inwestora.

Drugi sposób zakłada, iż zlecenie STOP musi być złożone w „logicznym” miejscu. Musi tym samym mieć jakieś uzasadnienie w tym, co widzimy na wykresie. Tak więc inwestor może złożyć zlecenie 10 pips powyżej ostatniego wsparcia, oporu itd. Nie ma tu więc stałej i sztywnej odległości od ceny wejścia. Zlecenie jest składane tam, gdzie „ma to sens” według inwestora.

Ja osobiście skłaniam się ku drugiej metodzie. Jeśli inwestor nie posługuje się mechanicznym systemami, to nie wydaje mi się, aby mógł skutecznie używać zleceń STOP „kwotowych”. Metoda ta ma moim zdaniem dużo wad i opiera się na fałszywym założeniu i błędnie rozumianej definicji rynku i działalności inwestorów. O tym więcej może innym razem. Jest to jednak często spotykana praktyka. Inwestorzy stawiają zlecenia STOP w miejscach nieuprawnionych do tego. Zlecenia STOP składane są zbyt blisko. Bywają często „uruchamiane” co natomiast prowadzi do tego, iż inwestor stawia zlecenia coraz dalej, zupełnie psując sobie stosunek zysku do ryzyka.

Zastanówmy się więc, gdzie dokładnie stawiać zlecenie obronne. Aby to zrobić, musimy sobie uświadomić, co tak na prawdę pokazuje nam wykres. Czy jest to zbiór chaotycznych kwotowań? Czy jest to przypadkowy układ cyfr? A może coś więcej? Wykres cenowy pokazuje nam przede wszystkim historię. Historię transakcji. Wykres pokazuje nam, gdzie rozpoczynały się poszczególne impulsy cenowe(a tym samym gdzie kończyły inne). Daje nam więc bardzo ważną informację, mówiąc GDZIE dokładnie znajdowali się kupujący/sprzedający.

stop

Szczyty które widzimy na tym wykresie to miejsca, gdzie rozpoczynała się wzmożona sprzedaż. Rozpoczęta została zapewne przez kilku, bardzo dużych uczestników rynku. Dalszy ruch to już efekt domino. Jaka cenna informacja kryje się w tym prostym stwierdzeniu faktów? Otóż ktoś otwierał w tym miejscu swoją pozycję krótką. Wniosek: ktoś będzie jej bronił. Ilekroć rynek będzie zbliżał się w okolice w których sprzedaż została zainicjowana, będziemy mieli do czynienia z dwoma procesami:

– posiadacze dużych pozycji będą ich, bronić sprzedając dalej

– ci którzy nie zdążyli wcześniej, będą próbowali teraz zająć swoje pozycje

To oczywiście nie będzie trwało w nieskończoność. Zbyt mało mamy tu miejsca, abym mógł przeanalizować wszystkie procesy. Najważniejsze jest, abyśmy uświadomili sobie rzecz najważniejszą. Na rynku istnieją inni inwestorzy, posiadający duże pozycje(fundusze, banki, duzi gracze). Poszczególne szczyty i dołki mają swoje znaczenie i wymowę.

Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrozumiał i wciąż zadaje sobie pytanie „jak i gdzie stawiać zlecenia STOP”, odpowiadam: Mądrze! To znaczy tak, aby swoje zlecenie STOP ukryć za zleceniami największych graczy rynkowych. Nie w miejscu dowolnym, ale w miejscu logicznym. Popatrzmy na wykres ponownie:

stop1b

Załóżmy, że ktoś otwiera pozycję krótką w punkcie nr 2. Gdzie powinien postawić STOP? Najprawdopodobniej NAD punktem 1. Otwierając pozycję krótką w punkcie 3, STOP powinien być postawiony NAD punktem 2 itd. Oczywiście sytuacja na tym wykresie jest prosta, gdyż mamy do czynienia z wyraźnym trendem spadkowym. Analogiczne zasady obowiązują jednak w mniej oczywistych sytuacjach. Jeśli mamy już składać zlecenie STOP, to w takim miejscu, aby jego „uruchomienie” było bardzo utrudnione.

WAŻNE: Proszę spojrzeć na punkt „A”. Co by się stało, gdyby ktoś chciał tu otworzyć pozycję krótką, z małym zleceniem STOP, umieszczonym nieco powyżej, powiedzmy 10 pipsów wyżej? Takie zlecenie zostałoby od razu uruchomione przez rynek/większych graczy. STOP powinien być więc ustawiony powyżej POPRZEDNIEGO, uformowanego szczytu.

WAŻNE 2: Punkt 5. Jak widzimy, szczyt został pokonany przez rynek. Nie było chętnych do jego obrony. Prawdopodobnie najwięksi uczestnicy rynku mają już w tym momencie długie pozycje. Oporu można spodziewać się dopiero koło „4”.

Powyższy  wpis nawet w 5% nie wyczerpuje tematu zleceń STOP. Nie da się tego zrobić w jednym artykule. Miejsce składania zleceń obronnych to jedna kwestia – oprócz tego trzeba mieć sposób zajmowania pozycji. Trzeba też umieć określić poziom docelowy, wiedząc, jak duża strata nas czeka w przypadku aktywowania STOP. Ewentualna strata musi być dużo mniejsza, niż potencjalny zysk itd. Chciałbym jednak dziś, aby niniejszy wpis prowokował do dalszych samodzielnych poszukiwań.

Mając na uwadze to co napisałem, spostrzegawczy czytelnicy z pewnością w lot zrozumieją, dlaczego nie wolno „łapać noży”(czyli pozycji długich w trendzie spadkowym i odwrotnie).[podpowiedź: a gdzie wtedy mielibyśmy ustawić zlecenie STOP?] Spostrzegawczy inwestorzy zauważą też, że nieumiejętne wykorzystanie wiedzy o poprzednich szczytach/dołkach zakończyłoby się na tym wykresie uruchamianiem zleceń STOP postawionych za „zbyt małymi” szczytami. Problem z identyfikacją odpowiednich szczytów/dołków pojawia się szczególnie w trendach bocznych. Nieumiejętne stawianie zleceń obronnych będzie wtedy skutkowało tym, iż więksi gracze będę je „uruchamiać”. Trzeba bowiem pamiętać, iż większe trendy nie pojawiają się, bez wcześniejszego „uruchomienia” pomniejszych zleceń. O tym więcej może innym razem.

Sylwester Majewski

 

Brak komentarzy